Love Wolf

Love Wolf

piątek, 4 września 2015

Zazdrosny - Taemin (SHINee)

Piątek, piąteczek, piątunio...!
Wrzucam nowe opo!  Zapraszam do czytania! :3


Zazdrosny - Taemin (SHINee)

 - Co za idiota! - krzyczę wpieniona w damskiej toalecie. Moja przyjaciółka, Lara, uspakajała mnie jakieś piętnaście minut ale w końcu sobie odpuściła. Teraz opiera się o kafelki i pisze esemesa do swojego chłopaka, Jonghyuna ze szkolnego zespołu SHINee. Stamtąd jest ten dupek, który mnie wkurza, Taemin. Ciągle tylko mnie zaczepia, komentuje i poniża. Czarę przelał występ przed klasą. Miałam rozwiązać zadanie z matematyki. Stojąc przy tablicy dostałam dwoma samolocikami i trzema kulkami z papieru. Warknęłam na niego gdy podszedł do mnie. Nauczycielka wyszła, a ja byłam całkiem sama przeciwko temu neandertalczykowi. Pchnął mnie na ławkę i narysował wąsy. Byłam tak zła, że wyszłam bez pytania do toalety i siedzę w niej nadal. Dobrze, że przynajmniej wąsy zeszły ale moja złość nie.
- Musisz w końcu wyjść. Przecież nie będziesz wieczność siedzieć tutaj. - Mówi Lara. Wyrywam jej telefon i zamrażam ją wzrokiem. Przeprasza mnie i pomaga mi wyjść niezauważona. Daleko nie idę, bo natykam się na Keya.
- Cześć, Mika. - Uśmiecha się promiennie.
- Hej, Key-oppa. - Odburkuję.
- Przed kim tak się skradasz?
- Bawię się w tajniaka. - Wymyślam na szybko.
- Mnie nie oszukasz. To przez Taemina? - pyta, a ja czerwienieję. Mimo, że był z zespołu SHINee od zawsze mnie znał. Byliśmy jak brat i siostra.
- Tak. - Mamroczę.
- W takim razie zabieram cię na lody.
- Że co? - zgubiłam się.
Wziął mnie za rękę i wyprowadził ze szkoły. Nie spojrzałam nawet na Taemina, który zaciskał dłonie w pięści. Taka jestem silna. Usiadłam pod parasolką, a Key poszedł kupić nam lody. Oparłam brodę o pięści i zamknęłam oczy. Otworzyłam je dopiero, kiedy Key pocałował mnie w czubek nosa.
- Proszę, takie jakie lubisz. - Postawił przede mną miseczkę czekoladowych lodów w polewie z toffi i z posypką orzechową.
Zjedliśmy rozbawieni własnymi żartami i spostrzeżeniami. Później poszliśmy do mnie do domu i oglądnęliśmy parę śmiesznych filmów zajadając się moimi płatkami kukurydzianymi. Na pożegnanie pocałował mnie w policzek i wyszedł. Byłam tak szczęśliwa, że zapomniałam o dzisiejszym dniu i o porannych zmartwieniach.
Obudziłam się dobre dwie godziny przed czasem, więc wyszłam wcześniej. Przespacerowałam się parkiem i podeszłam pod dom SHINee. Czekając na Keya natknęłam się na znielubionego Taemina. Podszedł do mnie.
- Aż tak za mną tęsknisz?
- Przyszłam do Keya – burknęłam. Uśmiech spełzł z jego twarzy.
- Myślisz, że cię lubi? - spytał jadowicie. - Jemu po prostu jest ciebie żal. Nikt o zdrowym umyśle tak sławny jak on nie zaprzyjaźniłby się z tobą. Jesteś niczym. Key może mieć tysiąc lepszych od ciebie.
- Kłamiesz. - Powiedziałam cicho.
- Ale taka jest prawda.
Key wyszedł z domu i podszedł do nas.
- Cześć Mika. - Przywitał się.
Po moich policzkach spływały łzy. Obróciłam się napięcie i pobiegłam przed siebie. Nie ważne gdzie, ważne, że daleko. Słyszałam jak przez mgłę głos Keya wołającego mnie. Szybko oddaliłam się od tego wszystkiego. Wbiegłam do domu i poleciałam od razu do swojego pokoju. Rzuciłam się na łóżko i płakałam. Nie wiedziałam, czy to prawda, czy kłamstwo ale Taemin miał rację. Byłam niczym, a Key był idolem. Mógł mieć każdą.
Przez ostatni tydzień nie chodziłam do szkoły, bo po co? Znowu spotkałabym Taemina albo Keya. Byłam początkowo załamana. Nasz wieloletnia przyjaźń pękła jak bańka mydlana. Nie odbierałam od Keya telefonów. Nie miałam serca. W piątek po południu upiekłam dla rodziny ciasto piętrowe. Nieźle się przy nim napracowałam ale efekt był fantastyczny. Przypomniało mi się, że przecież miałam jeszcze posypać wierzch kawałkami orzechów włoskich. Obróciłam się i zamarłam. Przede mną stał Taemin i wpatrywał się w moje oczy jak zahipnotyzowany. Odsunęłam się.
- Skąd wiesz gdzie mieszkam? - spytałam jadowicie.
- Key mi powiedział.
- Czego chcesz? - zapytałam kwaśno.
- Przep... - przerwałam mu.
- Nie chcę twoich przeprosin. - Warknęłam. - Zabieraj się stąd.
Nie ruszył się. Wykrzywiłam się w grymasie gniewu i ściągnęłam orzechy z półki. Chciał mnie wytrącić z równowagi. Nie miałam zamiaru dać mu takiej satysfakcji. Powróciłam do dekorowania wypieku. Układałam orzechy w napis: Kocham was. Gdy skończyłam Kocham poczułam na szyi ciepły oddech.
- Cię – wymruczał Taemin i pochylił się, by mnie pocałować. Nasze usta zetknęły się ze sobą gdy odwróciłam głowę nieświadoma. Całował mnie delikatnie i jednocześnie namiętnie. Byłam zagubiona i skołowana. Przylgnęłam do niego rzucając orzechy i oddając pocałunki. W tamtej chwili potrafiłam mu wybaczyć wszystko.  


1 komentarz: