Piątek, piąteczek, piątunio...!Wrzucam nowe opo! Zapraszam do czytania! :3
Zazdrosny - Taemin (SHINee)
- Co za idiota! - krzyczę wpieniona w damskiej toalecie. Moja
przyjaciółka, Lara, uspakajała mnie jakieś piętnaście minut ale
w końcu sobie odpuściła. Teraz opiera się o kafelki i pisze
esemesa do swojego chłopaka, Jonghyuna ze szkolnego zespołu SHINee.
Stamtąd jest ten dupek, który mnie wkurza, Taemin. Ciągle tylko
mnie zaczepia, komentuje i poniża. Czarę przelał występ przed
klasą. Miałam rozwiązać zadanie z matematyki. Stojąc przy
tablicy dostałam dwoma samolocikami i trzema kulkami z papieru.
Warknęłam na niego gdy podszedł do mnie. Nauczycielka wyszła, a
ja byłam całkiem sama przeciwko temu neandertalczykowi. Pchnął
mnie na ławkę i narysował wąsy. Byłam tak zła, że wyszłam bez
pytania do toalety i siedzę w niej nadal. Dobrze, że przynajmniej
wąsy zeszły ale moja złość nie.
- Musisz w końcu wyjść. Przecież nie będziesz wieczność
siedzieć tutaj. - Mówi Lara. Wyrywam jej telefon i zamrażam ją
wzrokiem. Przeprasza mnie i pomaga mi wyjść niezauważona. Daleko
nie idę, bo natykam się na Keya.
- Cześć, Mika. - Uśmiecha się promiennie.
- Hej, Key-oppa. - Odburkuję.
- Przed kim tak się skradasz?
- Bawię się w tajniaka. - Wymyślam na szybko.
- Mnie nie oszukasz. To przez Taemina? - pyta, a ja czerwienieję.
Mimo, że był z zespołu SHINee od zawsze mnie znał. Byliśmy jak
brat i siostra.
- Tak. - Mamroczę.
- W takim razie zabieram cię na lody.
- Że co? - zgubiłam się.
Wziął mnie za rękę i wyprowadził ze szkoły. Nie spojrzałam
nawet na Taemina, który zaciskał dłonie w pięści. Taka jestem
silna. Usiadłam pod parasolką, a Key poszedł kupić nam lody.
Oparłam brodę o pięści i zamknęłam oczy. Otworzyłam je
dopiero, kiedy Key pocałował mnie w czubek nosa.
- Proszę, takie jakie lubisz. - Postawił przede mną miseczkę
czekoladowych lodów w polewie z toffi i z posypką orzechową.
Zjedliśmy rozbawieni własnymi żartami i spostrzeżeniami. Później
poszliśmy do mnie do domu i oglądnęliśmy parę śmiesznych filmów
zajadając się moimi płatkami kukurydzianymi. Na pożegnanie
pocałował mnie w policzek i wyszedł. Byłam tak szczęśliwa, że
zapomniałam o dzisiejszym dniu i o porannych zmartwieniach.
Obudziłam się dobre dwie godziny przed czasem, więc wyszłam
wcześniej. Przespacerowałam się parkiem i podeszłam pod dom
SHINee. Czekając na Keya natknęłam się na znielubionego Taemina.
Podszedł do mnie.
- Aż tak za mną tęsknisz?
- Przyszłam do Keya – burknęłam. Uśmiech spełzł z jego
twarzy.
- Myślisz, że cię lubi? - spytał jadowicie. - Jemu po prostu jest
ciebie żal. Nikt o zdrowym umyśle tak sławny jak on nie
zaprzyjaźniłby się z tobą. Jesteś niczym. Key może mieć tysiąc
lepszych od ciebie.
- Kłamiesz. - Powiedziałam cicho.
- Ale taka jest prawda.
Key wyszedł z domu i podszedł do nas.
- Cześć Mika. - Przywitał się.
Po moich policzkach spływały łzy. Obróciłam się napięcie i
pobiegłam przed siebie. Nie ważne gdzie, ważne, że daleko.
Słyszałam jak przez mgłę głos Keya wołającego mnie. Szybko
oddaliłam się od tego wszystkiego. Wbiegłam do domu i poleciałam
od razu do swojego pokoju. Rzuciłam się na łóżko i płakałam.
Nie wiedziałam, czy to prawda, czy kłamstwo ale Taemin miał rację.
Byłam niczym, a Key był idolem. Mógł mieć każdą.
Przez ostatni tydzień nie chodziłam do szkoły, bo po co? Znowu
spotkałabym Taemina albo Keya. Byłam początkowo załamana. Nasz
wieloletnia przyjaźń pękła jak bańka mydlana. Nie odbierałam od
Keya telefonów. Nie miałam serca. W piątek po południu upiekłam
dla rodziny ciasto piętrowe. Nieźle się przy nim napracowałam ale
efekt był fantastyczny. Przypomniało mi się, że przecież miałam
jeszcze posypać wierzch kawałkami orzechów włoskich. Obróciłam
się i zamarłam. Przede mną stał Taemin i wpatrywał się w moje
oczy jak zahipnotyzowany. Odsunęłam się.
- Skąd wiesz gdzie mieszkam? - spytałam jadowicie.
- Key mi powiedział.
- Czego chcesz? - zapytałam kwaśno.
- Przep... - przerwałam mu.
- Nie chcę twoich przeprosin. - Warknęłam. - Zabieraj się stąd.
Nie ruszył się. Wykrzywiłam się w grymasie gniewu i ściągnęłam
orzechy z półki. Chciał mnie wytrącić z równowagi. Nie miałam
zamiaru dać mu takiej satysfakcji. Powróciłam do dekorowania
wypieku. Układałam orzechy w napis: Kocham was. Gdy skończyłam
Kocham poczułam na szyi ciepły oddech.
- Cię – wymruczał Taemin i pochylił się, by mnie pocałować.
Nasze usta zetknęły się ze sobą gdy odwróciłam głowę
nieświadoma. Całował mnie delikatnie i jednocześnie namiętnie.
Byłam zagubiona i skołowana. Przylgnęłam do niego rzucając
orzechy i oddając pocałunki. W tamtej chwili potrafiłam mu
wybaczyć wszystko.

Key ❤ Zacne opo, zacne ❤
OdpowiedzUsuń