Wybaczcie, że tak długo mnie nie było. :'( Po prosu nie miałam za bardzo dostępu do neta, bo... hm... Tato dość porządnie pilnował swojego ,,terytorium". A poza tym mega dużo nauki. Pierwsza klasa technikum hotelarskiego... grr... Zbyt dużo materiału. Ale za to w drugiej klasie będzie więcej praktyk. :D
Więc jeszcze raz przepraszam i zapraszam do czytania. ;)
Przestępował z nogi na nogę
w poczekalni w Drugiej Niższy, gdzie kalali się Lubieżnicy. Zwykle
chodzili w łańcuchach na kostkach i nadgarstkach, w zużytych
ubraniach, w których Tu trafili i z kolczastym paskiem obwiązanym
wokół głowy, który wyglądał jak korona cierniowa. Lubieżnicy
byli zmuszani przez Poskromów, ( Poskromy - straszliwe istoty
żywiące się ludzkim sumieniem), do ciężkiej roboty mentalnej.
Najczęściej układali drogi rzek płynących na ziemi i ilość
spadających opadów. Jeśli jakiś Lubieżnik umierał z
wyczerpania, rzeka lub kałuża powstała przez deszcz usychała.
Nie przejmowano się śmiercią
męczenników, bo z każdą napływającą minutą na ziemi
wykupywano sobie kolejny bilet w jedną stronę do Drugiej Niższy. Z
resztą odradzali się w Smole, w ogromnym garnku... Dosłownie. Jest
na ulicy Milen. Stoi tam budynek zrobiony tylko i wyłącznie z
metalu, który przypomina kocioł. Nazywa się Smole (czyt. smol).
Druga Niższa może nie była
tak popularna jak Ósma Niższa czyli Malebolge, gdzie mieści się
ogromne centrum handlowe z największym w Piekle butikiem firmy Hot
on Shot ale jak na Niższe dobrze prosperuje. Głównie przez znaną
markę kamieni szlachetnych Blue Belle i fabrykę samochodów Black
not White. Wiele dają jeszcze organizacje ale i tak nie ma ich tutaj
na tyle, by wyprzedzić Malebolge. Planowano jeszcze wybudować tu
kino jednak operację wstrzymano zanim w ogóle zaistniała. Mimo
wielu protestów, które stwarzali tylko śmiertelnicy nasza
gospodarka rozwija się znakomicie jednak w wielu przypadkach
nielegalnie. Lucyfer ostatnio zaczął rwać włosy z głowy
odliczając pomniejszoną liczbę swoich szpiegów, którzy mieli za
zadanie wytropić i zlikwidować pewne niedogodności leżące na
legalu. Wyszła kompletna odwrotność i teraz za sługusów Szatana
od głowy w mafiach odlicza się daimony (jednostka walutowa w
Piekle, 1 daimon to 20 Polskich złotych).
W piekle ogólnie jest
Dziewięć Niższy. Nie ma tu oddzielnych bytów, to miejsce
przeznaczone głównie dla śmiertelników i rozrywki, gdzie panuje
Szatan – Lucyfer. Oprócz Piekła, Lucek pilnuje jeszcze Świata
Światła i Ciemności.
Jeśli planujesz wejście do
Piekła musisz przejść przez Bramę Piekielną, która umieszczona
jest w Przedsionku. Przedsionek, czyli Limbo, łączy Niebo i Piekło.
W obu przypadkach stoją tam Bramy wejściowe, tylko różnica polega
na tym, że do nieba prowadzi Brama Niebiańska. Dalej trzeba
przepłynąć przez Rzekę Acheron, której pilnuje dwugłowy Amadus
– skorpion, którego łatwo przekupić, jeśli masz przy sobie
ponad dwieście daimonów. Jak trafisz do Otchłani to dobrze, bo to
Pierwsza Niższa, a jak znajdziesz się w Las Vegas to prawdopodobnie
źle skręciłeś. W Otchłani stoją same Urzędy, więc nie ma co
podziwiać chyba, że lubisz stać w kilometrowych kolejkach... Za
następnymi wrotami, a raczej po przejściu przez granicę znajdujesz
się w Drugiej Niższy, gdzie są Lubieżnicy. Dalej jest Niższa
Trzecia, w której obecnie są Winni Grzechu Obżarstwa i świetny
sklep z różnymi rodzajami broni. W Czwartej Niższy są Skąpcy i
Rozrzutnicy, a w Piątej Ludzie Gniewni i Potępieni. To tu na
granicy jest najczęściej odwiedzany Dom Ochronnych Zaklęć. Od
Grodu Szatana oddziela Rzeka Styks, za którą płaci się cła. To
właśnie tam swoją siedzibę ma sam Lucyfer razem ze swoją
najbliższą świtą. Oprócz niego są tu też szlacheckie demony
zadumane w sobie i pławiące się w wielkim bogactwie. Tylko jak na
nie spojrzysz od razu mogą odgryźć ci pół ręki i jedną czwartą
nogi. Rzeka Styks jest taka długa, że spokojnie okrąża sobie Gród
Szatana i odłącza ją od innych Niższy jednocześnie je łącząc.
Dalej w Szóstej Niższy są Heretycy Lucka. Później Rzeka Flegeton
i Niższa Siódma, w której siedzą Gwałtownicy. Tu są piękne
widoki z gór na Rzeki Piekła. W Gerion można kupić sobie willę,
a nawet dwie jak masz kasę. W piątki są tu niezłe korki, bo
odbywają się targi i każdy chce coś przehandlować, nie wliczając
w to własnego garsa (pies w Piekle, tylko ze skrzydłami i jednym
rogiem po prawej stronie głowy). Schodząc przez Tunel znajdujesz
się w Ósmej Niższy, czyli innymi słowy w Malebolge. Ostatnią
Dziewiątą Niższe mogą odwiedzić tylko wybrańcy, zwykle nie
wracając. Dostanie się tam w tajemnicy wymaga sporej odwagi, bo
stoi przed nią Czeluść, a to potworne miejsce nawet dla demonów.
Przebywają tam Zdrajcy i to tego miejsca Jack obawia się
najbardziej.
Krążąc po korytarzu, Jack
nawet nie zauważył jak wydeptał dziury w mozaikowej podłodze.
Zdenerwowany na przemian zaciskał dłonie w pięści. Spocił się
bardziej, niż po potyczkach z Upadłymi, a to nie było łatwe.
Zwykle Upadli mieli swoje kaprysy i to w jego rękach spoczywało
bezpieczeństwo Świata Mrocznego Ognia. Mimo, że Dowództwo Armii
Potępieńców mieściło się w Piekle to działania wysyłane są
stąd do jednego ze Światów. Nigdy to Jackowi nie przeszkadzało,
bo nigdy tak naprawdę się nad tym nie zastanawiał. Najważniejsza
zawsze jest misja i jeżeli wykonasz ją źle, przegrywasz. Zostajesz
strącony do Dziewiątej Niższy skąd nie wracasz.
Chłopak w przebłysku
irytacji nie próbował nawet ukryć swoich skrzydeł, które paliły
się z jego pleców czarnym ogniem rozświetlając ściany gwiezdnym,
hebanowym pyłem. Zamrugał parę razy i powtórzył po raz tysięczny
kwestię, którą musi przedstawić przed Głównym Dowódcą. Był
zmęczony i ledwo chodził, a mimo wszystko ukrywał to pod stalową
maską. Przemaszerował stąpając chwiejnie ale lekko do okna i
wyjrzał na rozlaną światłem lamp ulicę. Zmrużył oczy i
przyjrzał się bliżej. Pod latarnią ktoś stał, jakaś
dziewczyna. Jej głowa ukrywała się w pół mroku, więc mógł
dojrzeć tylko jej dolną część ciała. Nosiła czarny
podkoszulek, a na nim uwieszona była poszarpana, szara koszula
odkrywająca chude ramię. Króciutkie, ciemne jeansy nie dosięgały
połowy ud, a buty były mieszanką kozaków i glanów. Miała coś
jeszcze. Z jednej strony ramienia połyskiwały czerwone kamienie
odbijane od światła, a naszyjnik mienił się najbardziej ukazując
swoją śliczną, krwistą barwę. Nieznajoma jakby wyczuła jego
wzrok na sobie i wycofała się w mrok znikając ostatecznie Jackowi
z oczu.
- Pan Marou. - Rzekł
spokojnie służący stojąc u boku Jacka. Chłopak na dźwięk jego
głosu aż podskoczył. - Pan oczekuje. - Dodał otwierając
mosiężne drzwi.
Jack skrzywił się i wszedł
do pozłacanego pokoju. Już niemal zapomniał jak brzmi pierwsza
sylaba jego prawdziwego imienia. Rozejrzał się i doszedł do
wniosku, że od ostatniego wezwania nic tu się nie zmieniło. Te
same biurko z orzecha włoskiego na środku pokoju, ta sama roślinka
stojąca sobie spokojnie w kącie, te same drzwi z lewej strony do
Archiwum, ten sam gruby, biały wredny kot leżący sobie leniwie na
posłaniu z lewej strony i ten sam sztywny laluś siedzący w tym
biurku. Sam wystrój nie byłby taki zły, gdyby nie ten wystający
ze ściany posąg gargulca z rogami służącymi za wieszak i
skrzydłami na pół metra zapewne do popołudniowej herbatki. Na
szczęście była jeszcze sofa, więc Jack nie musiał ryzykować
oparcia o przerażającą ,,sztukę” Piekła. Niektóre rzeźby
napawały lękiem.
- A więc w jakiej ważnej
sprawię się tu zjawiłeś, synu? - spytał Główny Dowództwa,
osobiście ojciec Marou – Kiro Amanti.
- Witaj, ojcze – powiedział
oschle i usiadł na sofie. - Znalazłem Coś, co cię zainteresuję.
- Ach, tak? - burknął w
odpowiedzi Kiro.
- Tylko pytanie, co ja będę
z tego miał? - spytał Marou oglądając swoje paznokcie jakby to
było coś ważniejszego od tej rozmowy. Dowódca zamyślił się
nieco.
- A co proponujesz? - zapytał
w końcu nie spuszczając oka z chłopaka.
- Myślę, że sam wiesz. Obaj
bardzo dobrze to wiemy. - Odpowiedział z ponurą miną. Mężczyzna
spojrzał na niego i się zaśmiał.
- Nigdy nie odpuszczasz? -
spytał ubawiony Kiro.
- Nigdy jeśli chodzi o czyjeś
życie. - Odparł twardo.
- Nadal ją kochasz? Żałosne,
przecież masz mnie.
- Tak, kocham i nigdy nie
przestanę. - Powiedział wściekły, po czym dodał - kiedyś sam
ją kochałeś. - Zerknął na chwilę w złote oczy ojca. - I od
ciebie wolałbym zamulonego garsa.
- Dziecinne. - Ocenił Kiro. -
A ta informacja?
- A przysięga? - odpowiedział
pytaniem na pytanie.
- Nic, a nic się nie
zmieniłeś. - Wyciągnął nóż z szuflady biurka i przeciął
sobie wnętrze ręki mówiąc – przysięgam na moją śmierć i
bogactwo, że wypuszczę twoją matkę po zdobyciu tego, czego
pragnę. - Ścisnął dłoń w pięść, by kilka kropel uderzyło
głucho w drewnianą podłogę. Uśmiechnął się ukazując szereg
białych, szpiczastych zębów. - Więc, cóż to za niesłychana
nowina?
- Może lepiej, żebyś
usiadł. - Wskazał na biały fotel stojący przy biurku.






