Love Wolf

Love Wolf

czwartek, 10 grudnia 2015

Satan Slayer Rozdział 4 Cóż za nowina!

Wybaczcie, że tak długo mnie nie było. :'( Po prosu nie miałam za bardzo dostępu do neta, bo... hm... Tato dość porządnie pilnował swojego ,,terytorium". A poza tym mega dużo nauki. Pierwsza klasa technikum hotelarskiego... grr... Zbyt dużo materiału. Ale za to w drugiej klasie będzie więcej praktyk. :D

Więc jeszcze raz przepraszam i zapraszam do czytania. ;)


Przestępował z nogi na nogę w poczekalni w Drugiej Niższy, gdzie kalali się Lubieżnicy. Zwykle chodzili w łańcuchach na kostkach i nadgarstkach, w zużytych ubraniach, w których Tu trafili i z kolczastym paskiem obwiązanym wokół głowy, który wyglądał jak korona cierniowa. Lubieżnicy byli zmuszani przez Poskromów, ( Poskromy - straszliwe istoty żywiące się ludzkim sumieniem), do ciężkiej roboty mentalnej. Najczęściej układali drogi rzek płynących na ziemi i ilość spadających opadów. Jeśli jakiś Lubieżnik umierał z wyczerpania, rzeka lub kałuża powstała przez deszcz usychała.
Nie przejmowano się śmiercią męczenników, bo z każdą napływającą minutą na ziemi wykupywano sobie kolejny bilet w jedną stronę do Drugiej Niższy. Z resztą odradzali się w Smole, w ogromnym garnku... Dosłownie. Jest na ulicy Milen. Stoi tam budynek zrobiony tylko i wyłącznie z metalu, który przypomina kocioł. Nazywa się Smole (czyt. smol).
Druga Niższa może nie była tak popularna jak Ósma Niższa czyli Malebolge, gdzie mieści się ogromne centrum handlowe z największym w Piekle butikiem firmy Hot on Shot ale jak na Niższe dobrze prosperuje. Głównie przez znaną markę kamieni szlachetnych Blue Belle i fabrykę samochodów Black not White. Wiele dają jeszcze organizacje ale i tak nie ma ich tutaj na tyle, by wyprzedzić Malebolge. Planowano jeszcze wybudować tu kino jednak operację wstrzymano zanim w ogóle zaistniała. Mimo wielu protestów, które stwarzali tylko śmiertelnicy nasza gospodarka rozwija się znakomicie jednak w wielu przypadkach nielegalnie. Lucyfer ostatnio zaczął rwać włosy z głowy odliczając pomniejszoną liczbę swoich szpiegów, którzy mieli za zadanie wytropić i zlikwidować pewne niedogodności leżące na legalu. Wyszła kompletna odwrotność i teraz za sługusów Szatana od głowy w mafiach odlicza się daimony (jednostka walutowa w Piekle, 1 daimon to 20 Polskich złotych).
W piekle ogólnie jest Dziewięć Niższy. Nie ma tu oddzielnych bytów, to miejsce przeznaczone głównie dla śmiertelników i rozrywki, gdzie panuje Szatan – Lucyfer. Oprócz Piekła, Lucek pilnuje jeszcze Świata Światła i Ciemności.
Jeśli planujesz wejście do Piekła musisz przejść przez Bramę Piekielną, która umieszczona jest w Przedsionku. Przedsionek, czyli Limbo, łączy Niebo i Piekło. W obu przypadkach stoją tam Bramy wejściowe, tylko różnica polega na tym, że do nieba prowadzi Brama Niebiańska. Dalej trzeba przepłynąć przez Rzekę Acheron, której pilnuje dwugłowy Amadus – skorpion, którego łatwo przekupić, jeśli masz przy sobie ponad dwieście daimonów. Jak trafisz do Otchłani to dobrze, bo to Pierwsza Niższa, a jak znajdziesz się w Las Vegas to prawdopodobnie źle skręciłeś. W Otchłani stoją same Urzędy, więc nie ma co podziwiać chyba, że lubisz stać w kilometrowych kolejkach... Za następnymi wrotami, a raczej po przejściu przez granicę znajdujesz się w Drugiej Niższy, gdzie są Lubieżnicy. Dalej jest Niższa Trzecia, w której obecnie są Winni Grzechu Obżarstwa i świetny sklep z różnymi rodzajami broni. W Czwartej Niższy są Skąpcy i Rozrzutnicy, a w Piątej Ludzie Gniewni i Potępieni. To tu na granicy jest najczęściej odwiedzany Dom Ochronnych Zaklęć. Od Grodu Szatana oddziela Rzeka Styks, za którą płaci się cła. To właśnie tam swoją siedzibę ma sam Lucyfer razem ze swoją najbliższą świtą. Oprócz niego są tu też szlacheckie demony zadumane w sobie i pławiące się w wielkim bogactwie. Tylko jak na nie spojrzysz od razu mogą odgryźć ci pół ręki i jedną czwartą nogi. Rzeka Styks jest taka długa, że spokojnie okrąża sobie Gród Szatana i odłącza ją od innych Niższy jednocześnie je łącząc. Dalej w Szóstej Niższy są Heretycy Lucka. Później Rzeka Flegeton i Niższa Siódma, w której siedzą Gwałtownicy. Tu są piękne widoki z gór na Rzeki Piekła. W Gerion można kupić sobie willę, a nawet dwie jak masz kasę. W piątki są tu niezłe korki, bo odbywają się targi i każdy chce coś przehandlować, nie wliczając w to własnego garsa (pies w Piekle, tylko ze skrzydłami i jednym rogiem po prawej stronie głowy). Schodząc przez Tunel znajdujesz się w Ósmej Niższy, czyli innymi słowy w Malebolge. Ostatnią Dziewiątą Niższe mogą odwiedzić tylko wybrańcy, zwykle nie wracając. Dostanie się tam w tajemnicy wymaga sporej odwagi, bo stoi przed nią Czeluść, a to potworne miejsce nawet dla demonów. Przebywają tam Zdrajcy i to tego miejsca Jack obawia się najbardziej.
Krążąc po korytarzu, Jack nawet nie zauważył jak wydeptał dziury w mozaikowej podłodze. Zdenerwowany na przemian zaciskał dłonie w pięści. Spocił się bardziej, niż po potyczkach z Upadłymi, a to nie było łatwe. Zwykle Upadli mieli swoje kaprysy i to w jego rękach spoczywało bezpieczeństwo Świata Mrocznego Ognia. Mimo, że Dowództwo Armii Potępieńców mieściło się w Piekle to działania wysyłane są stąd do jednego ze Światów. Nigdy to Jackowi nie przeszkadzało, bo nigdy tak naprawdę się nad tym nie zastanawiał. Najważniejsza zawsze jest misja i jeżeli wykonasz ją źle, przegrywasz. Zostajesz strącony do Dziewiątej Niższy skąd nie wracasz.
Chłopak w przebłysku irytacji nie próbował nawet ukryć swoich skrzydeł, które paliły się z jego pleców czarnym ogniem rozświetlając ściany gwiezdnym, hebanowym pyłem. Zamrugał parę razy i powtórzył po raz tysięczny kwestię, którą musi przedstawić przed Głównym Dowódcą. Był zmęczony i ledwo chodził, a mimo wszystko ukrywał to pod stalową maską. Przemaszerował stąpając chwiejnie ale lekko do okna i wyjrzał na rozlaną światłem lamp ulicę. Zmrużył oczy i przyjrzał się bliżej. Pod latarnią ktoś stał, jakaś dziewczyna. Jej głowa ukrywała się w pół mroku, więc mógł dojrzeć tylko jej dolną część ciała. Nosiła czarny podkoszulek, a na nim uwieszona była poszarpana, szara koszula odkrywająca chude ramię. Króciutkie, ciemne jeansy nie dosięgały połowy ud, a buty były mieszanką kozaków i glanów. Miała coś jeszcze. Z jednej strony ramienia połyskiwały czerwone kamienie odbijane od światła, a naszyjnik mienił się najbardziej ukazując swoją śliczną, krwistą barwę. Nieznajoma jakby wyczuła jego wzrok na sobie i wycofała się w mrok znikając ostatecznie Jackowi z oczu.
- Pan Marou. - Rzekł spokojnie służący stojąc u boku Jacka. Chłopak na dźwięk jego głosu aż podskoczył. - Pan oczekuje. - Dodał otwierając mosiężne drzwi.
Jack skrzywił się i wszedł do pozłacanego pokoju. Już niemal zapomniał jak brzmi pierwsza sylaba jego prawdziwego imienia. Rozejrzał się i doszedł do wniosku, że od ostatniego wezwania nic tu się nie zmieniło. Te same biurko z orzecha włoskiego na środku pokoju, ta sama roślinka stojąca sobie spokojnie w kącie, te same drzwi z lewej strony do Archiwum, ten sam gruby, biały wredny kot leżący sobie leniwie na posłaniu z lewej strony i ten sam sztywny laluś siedzący w tym biurku. Sam wystrój nie byłby taki zły, gdyby nie ten wystający ze ściany posąg gargulca z rogami służącymi za wieszak i skrzydłami na pół metra zapewne do popołudniowej herbatki. Na szczęście była jeszcze sofa, więc Jack nie musiał ryzykować oparcia o przerażającą ,,sztukę” Piekła. Niektóre rzeźby napawały lękiem.
- A więc w jakiej ważnej sprawię się tu zjawiłeś, synu? - spytał Główny Dowództwa, osobiście ojciec Marou – Kiro Amanti.
- Witaj, ojcze – powiedział oschle i usiadł na sofie. - Znalazłem Coś, co cię zainteresuję.
- Ach, tak? - burknął w odpowiedzi Kiro.
- Tylko pytanie, co ja będę z tego miał? - spytał Marou oglądając swoje paznokcie jakby to było coś ważniejszego od tej rozmowy. Dowódca zamyślił się nieco.
- A co proponujesz? - zapytał w końcu nie spuszczając oka z chłopaka.
- Myślę, że sam wiesz. Obaj bardzo dobrze to wiemy. - Odpowiedział z ponurą miną. Mężczyzna spojrzał na niego i się zaśmiał.
- Nigdy nie odpuszczasz? - spytał ubawiony Kiro.
- Nigdy jeśli chodzi o czyjeś życie. - Odparł twardo.
- Nadal ją kochasz? Żałosne, przecież masz mnie.
- Tak, kocham i nigdy nie przestanę. - Powiedział wściekły, po czym dodał - kiedyś sam ją kochałeś. - Zerknął na chwilę w złote oczy ojca. - I od ciebie wolałbym zamulonego garsa.
- Dziecinne. - Ocenił Kiro. - A ta informacja?
- A przysięga? - odpowiedział pytaniem na pytanie.
- Nic, a nic się nie zmieniłeś. - Wyciągnął nóż z szuflady biurka i przeciął sobie wnętrze ręki mówiąc – przysięgam na moją śmierć i bogactwo, że wypuszczę twoją matkę po zdobyciu tego, czego pragnę. - Ścisnął dłoń w pięść, by kilka kropel uderzyło głucho w drewnianą podłogę. Uśmiechnął się ukazując szereg białych, szpiczastych zębów. - Więc, cóż to za niesłychana nowina?


- Może lepiej, żebyś usiadł. - Wskazał na biały fotel stojący przy biurku.