Satan Slayer Rozdział 1 - Oto Ja!
Jest! W końcu skończyłam pisać opo na konkurs! Jednocześnie zdecydowałam się na publikowanie dłuższego opowiadania. Oto Satan Slayer! Skrótowo:
" Diana Bellas ma 16 lat i była do niedawna normalną nastolatką nieposiadającą żadnych wspomnień z przeszłości. Pewnego dnia dowiaduje się w dość nietypowy sposób, że jest Szatańską Zabójczynią, Księżniczką Świata Gehenny i Świata Alchemii . Jaką drogę zgotował jej los? "
Zapraszam do czytania! :)
Hmm...
Od czego by tu zacząć? Może od początku? No dobrze... Nazywam się
Diana Bellas i jestem szesnastoletnią śmiertelniczką... Stop. To
trochę głupio brzmi, a nie chciałabym nikogo wystraszyć. Lepiej
ujmę to tak: zwykła dziewczyna o kasztanowych włosach ze
złocistymi od słońca końcówkami. Błękitno-turkusowe oczy,
lekko szpiczasty nos, rumiane policzki... (trochę później) …
wzrost 160 centymetrów, waga... tego wam nie powiem. Ostatnie
poprawki i urodzona 26 września, kropka. No... teraz to wygląda jak
kartoteka przestępcy. Dodać do tego twardy charakter i pokręconą
osobowość równa się Ja! Tak, tak mam wielkie ego.
A
teraz przeszłość... tak naprawdę nie znam jej wcale. Wiem tylko
tyle, że byłam tak jak każdy małym brzdącem ryczącym ,,Ja chcę
misia” i ,,Oddaj smoczka!”. Ten smoczek... a raczej smok to mój
wierny przyjaciel Drago. Jest mały, cały w krwisto czerwonych
łuskach z żółtawymi rożkami na główce i ogonem kończącym się
trójzębem. Oprócz mnie kocha od ludzi wyłudzać żarcie swoimi
słodkimi, zielonymi jak moja melisa w doniczce oczami. Tylko te
źrenice, które wyglądają jak pulsująca pół otchłań
przypominają o: Daj albo sam sobie wezmę. Jednak to mój najlepszy
przyjaciel i nigdy ale to nigdy nie umiem się na niego gniewać
dłużej niż pięć minut. Jeśli się go lepiej pozna można
stwierdzić, że jest urodzonym lizusem. Podlizuje się jak nie mało
kto i wydaje mi się, że ma do tego talent. Miły tylko dla moich
przyjaciół i ostrożny. Ostatnio zauważyłam, jak mnie ochrania i
przypomniały mi się lata spędzone z nim. Mam go od urodzenia, może
to przez ogromne do mnie przywiązanie?
Jest
jeszcze bardziej ważniejsza sprawa. Nie pamiętam okresu od narodzin
do piątego roku życia. Tak jakbym go po prostu nigdy nie miała.
Próbowałam wiele razy przywołać choć na chwilę cokolwiek:
twarz i głos matki, uśmiech i oczy ojca, cokolwiek. Wszystko od
razu spowijała ciemna i gęsta jak budyń mgła i czarna jak smoła
krew. Dużo krwi. Próby cofnięcia się w czasie zawsze wywoływały
u mnie spazmatyczne drgawki, brak tlenu i utrata przytomności. W
końcu po wielu nieudanych próbach dałam sobie z wielkim żalem
spokój, bo jeszcze trochę, a nie przeżyłabym tego. Czy żałuję?
Tak. Czy to był dobry wybór? Być może. Czy jestem z tego powodu
dumna? Nie.
Obiecałam
bratu, a tylko on mi został. Nie wybaczyłabym sobie, gdyby przeze
mnie musiał cierpieć. Obiecałam sobie, że już nigdy Tego nie
zrobię. Dla niego.
Wszystkie
szczęśliwe chwile związane są głównie z moim bratem – Rinem.
Rin opiekował się mną odkąd pamiętam. To on nauczył mnie
dostrzegać piękno otaczającego nas świata i odkrywania go w
fantastyczniejszy sposób, ukazywania go na zwykłej kartce papieru
dzięki ołówkowi i paru farb czy pasteli. Pokazał mi jak się
prowadzi motor, gotuje używając finezji i ciekawości (nie zawsze
szło w parze na przykład, kiedy przez przypadek spalało się
kuchnie) oraz zaintrygował mnie zgłębianiem tajników wiedzy. Ja
nauczyłam go paru chwytów i walki miejskiej. Czasami narzekał na
to, że późno wracam i zawsze w jakichś bliznach, że zachowuje
się jak chłopak, a to nie przystoi nastolatce. Kiedyś, kiedy
wróciłam nie dość późno, bo akurat trafiłam jak Rin ogląda
Żonę dla Rolnika. Akurat weszłam jak dość już stary, zsiwiały
mężczyzna z wąsem (nazwałam go per Pan Wąsik) przyrzeka miłość
brunetce o długich nogach i krzywej twarzy. Pan Wąsik ukląkł i
wyjął zza pleców czekoladowe serduszko przyozdobione złotą
wstęgą. Wyciągnął ręce i podarował je dziewczynie, która
podskakiwała wyżej niż pozwalało na to prawo grawitacji. Podniósł
się lekko chwiejąc i pocałował ją zapewne na przyszłość. Rin
rzucił poduszką w telewizor i cały naburmuszony wstał. Obrócił
się i w chwili kiedy mnie zobaczył wykrzyknął: ,,Nie ma mowy o
ślubie moja panno!”, zapewne też na przyszłość. Od tej pory
krok w krok wypomina mi, żebym nie była tak lekkomyślna i jak to
powiedział ,,zalana” jak moje rówieśniczki i w kółko powtarzał
jak mantrę: ,,Za nikogo nawet nie próbuj wychodzić!” chociaż
miałam jeszcze szesnaście lat. Wiem, że się martwi ale bez
przesady...
Dobra,
przejdę do już bardziej lżejszego tematu. Moimi przyjaciółkami
od serca są Izy i Twaila. Izy jest blondynką o lekkiej, bladej
karnacji z błękitnymi i oszalałymi jak trójkąt bermudzki oczami.
Nosi okulary, dlatego lubię na nią mówić ,,Okularnica” albo
,,Kujonek”, a czasami ,,Szuja” jak nie chce mi czegoś
powiedzieć. Twaila z drugiej strony jest szatynką o pięknych,
ciemnobrązowych oczach i piegami na całej twarzy, które tylko
dodają jej uroku. Są pokręcone jak nikt inny, a razem stanowimy
dość nietypowe połączenie oszalałego huraganu. Łatwiej to
przedstawić, zalewając olej budyniem waniliowym zmieszanym z
tuńczykiem w warzywach. Błeee...
A
teraz gdzie się uczę... moja szkoła mieści się w Japonii gdzie
sama mieszkam. Uwielbiam to miasto głównie przez klimat. W dzień
normalnie funkcjonuje pół miasta, a w nocy budzi się dwa razy
tyle. Wszystko naokoło oświetlone kolorowymi napisami, światełkami,
które zapowiadają następne święto lub imprezę. Sklepy pięknie
oświetlają swoje wystawy, by ukazać to co najlepsze. Po zmroku
wszystko chwieje się w posadach, gdy naciera jak chmara komarów
ludzie dziwni i jeszcze dziwniejsi. Wtedy budzą się również
młodziaki w moim wieku, żeby się trochę ,,zabawić”.
Wracając
do szkoły... jest to ogromny budynek ostatnio wymalowany na trupią
żółć, jak to nazwałyśmy z przyjaciółmi. Zresztą szkoła jak
szkoła. Nuda wieje i nie przestanie puki sama coś nie zrobisz.
Dlatego też ożywię trochę historii dodając jej nogi... Ale
wszystko w swoim czasie. Na razie jesteśmy w szkole, gdzie zaczyna
się początek mojej jakże ostrej jazdy, ekhem... historii.

Satan Slayer! Nareszcie~ ^^
OdpowiedzUsuńBardzo lubię Dianę, jest taka... Wyrazista XD
Ach... Zapowiada się ciekawie ^^
Weny~