Love Wolf

Love Wolf

wtorek, 22 września 2015

Satan Slayer Rozdział 1 - Oto Ja!

Satan Slayer Rozdział 1 - Oto Ja!

Jest! W końcu skończyłam pisać opo na konkurs! Jednocześnie zdecydowałam się na publikowanie dłuższego opowiadania. Oto Satan Slayer! Skrótowo: 

 " Diana Bellas ma 16 lat i była do niedawna normalną nastolatką nieposiadającą żadnych wspomnień z przeszłości. Pewnego dnia dowiaduje się w dość nietypowy sposób, że jest Szatańską Zabójczynią, Księżniczką Świata Gehenny i Świata Alchemii . Jaką drogę zgotował jej los? "

Zapraszam do czytania! :)



Hmm... Od czego by tu zacząć? Może od początku? No dobrze... Nazywam się Diana Bellas i jestem szesnastoletnią śmiertelniczką... Stop. To trochę głupio brzmi, a nie chciałabym nikogo wystraszyć. Lepiej ujmę to tak: zwykła dziewczyna o kasztanowych włosach ze złocistymi od słońca końcówkami. Błękitno-turkusowe oczy, lekko szpiczasty nos, rumiane policzki... (trochę później) … wzrost 160 centymetrów, waga... tego wam nie powiem. Ostatnie poprawki i urodzona 26 września, kropka. No... teraz to wygląda jak kartoteka przestępcy. Dodać do tego twardy charakter i pokręconą osobowość równa się Ja! Tak, tak mam wielkie ego.
A teraz przeszłość... tak naprawdę nie znam jej wcale. Wiem tylko tyle, że byłam tak jak każdy małym brzdącem ryczącym ,,Ja chcę misia” i ,,Oddaj smoczka!”. Ten smoczek... a raczej smok to mój wierny przyjaciel Drago. Jest mały, cały w krwisto czerwonych łuskach z żółtawymi rożkami na główce i ogonem kończącym się trójzębem. Oprócz mnie kocha od ludzi wyłudzać żarcie swoimi słodkimi, zielonymi jak moja melisa w doniczce oczami. Tylko te źrenice, które wyglądają jak pulsująca pół otchłań przypominają o: Daj albo sam sobie wezmę. Jednak to mój najlepszy przyjaciel i nigdy ale to nigdy nie umiem się na niego gniewać dłużej niż pięć minut. Jeśli się go lepiej pozna można stwierdzić, że jest urodzonym lizusem. Podlizuje się jak nie mało kto i wydaje mi się, że ma do tego talent. Miły tylko dla moich przyjaciół i ostrożny. Ostatnio zauważyłam, jak mnie ochrania i przypomniały mi się lata spędzone z nim. Mam go od urodzenia, może to przez ogromne do mnie przywiązanie?
Jest jeszcze bardziej ważniejsza sprawa. Nie pamiętam okresu od narodzin do piątego roku życia. Tak jakbym go po prostu nigdy nie miała. Próbowałam wiele razy przywołać choć na chwilę cokolwiek: twarz i głos matki, uśmiech i oczy ojca, cokolwiek. Wszystko od razu spowijała ciemna i gęsta jak budyń mgła i czarna jak smoła krew. Dużo krwi. Próby cofnięcia się w czasie zawsze wywoływały u mnie spazmatyczne drgawki, brak tlenu i utrata przytomności. W końcu po wielu nieudanych próbach dałam sobie z wielkim żalem spokój, bo jeszcze trochę, a nie przeżyłabym tego. Czy żałuję? Tak. Czy to był dobry wybór? Być może. Czy jestem z tego powodu dumna? Nie.
Obiecałam bratu, a tylko on mi został. Nie wybaczyłabym sobie, gdyby przeze mnie musiał cierpieć. Obiecałam sobie, że już nigdy Tego nie zrobię. Dla niego.
Wszystkie szczęśliwe chwile związane są głównie z moim bratem – Rinem. Rin opiekował się mną odkąd pamiętam. To on nauczył mnie dostrzegać piękno otaczającego nas świata i odkrywania go w fantastyczniejszy sposób, ukazywania go na zwykłej kartce papieru dzięki ołówkowi i paru farb czy pasteli. Pokazał mi jak się prowadzi motor, gotuje używając finezji i ciekawości (nie zawsze szło w parze na przykład, kiedy przez przypadek spalało się kuchnie) oraz zaintrygował mnie zgłębianiem tajników wiedzy. Ja nauczyłam go paru chwytów i walki miejskiej. Czasami narzekał na to, że późno wracam i zawsze w jakichś bliznach, że zachowuje się jak chłopak, a to nie przystoi nastolatce. Kiedyś, kiedy wróciłam nie dość późno, bo akurat trafiłam jak Rin ogląda Żonę dla Rolnika. Akurat weszłam jak dość już stary, zsiwiały mężczyzna z wąsem (nazwałam go per Pan Wąsik) przyrzeka miłość brunetce o długich nogach i krzywej twarzy. Pan Wąsik ukląkł i wyjął zza pleców czekoladowe serduszko przyozdobione złotą wstęgą. Wyciągnął ręce i podarował je dziewczynie, która podskakiwała wyżej niż pozwalało na to prawo grawitacji. Podniósł się lekko chwiejąc i pocałował ją zapewne na przyszłość. Rin rzucił poduszką w telewizor i cały naburmuszony wstał. Obrócił się i w chwili kiedy mnie zobaczył wykrzyknął: ,,Nie ma mowy o ślubie moja panno!”, zapewne też na przyszłość. Od tej pory krok w krok wypomina mi, żebym nie była tak lekkomyślna i jak to powiedział ,,zalana” jak moje rówieśniczki i w kółko powtarzał jak mantrę: ,,Za nikogo nawet nie próbuj wychodzić!” chociaż miałam jeszcze szesnaście lat. Wiem, że się martwi ale bez przesady...
Dobra, przejdę do już bardziej lżejszego tematu. Moimi przyjaciółkami od serca są Izy i Twaila. Izy jest blondynką o lekkiej, bladej karnacji z błękitnymi i oszalałymi jak trójkąt bermudzki oczami. Nosi okulary, dlatego lubię na nią mówić ,,Okularnica” albo ,,Kujonek”, a czasami ,,Szuja” jak nie chce mi czegoś powiedzieć. Twaila z drugiej strony jest szatynką o pięknych, ciemnobrązowych oczach i piegami na całej twarzy, które tylko dodają jej uroku. Są pokręcone jak nikt inny, a razem stanowimy dość nietypowe połączenie oszalałego huraganu. Łatwiej to przedstawić, zalewając olej budyniem waniliowym zmieszanym z tuńczykiem w warzywach. Błeee...
A teraz gdzie się uczę... moja szkoła mieści się w Japonii gdzie sama mieszkam. Uwielbiam to miasto głównie przez klimat. W dzień normalnie funkcjonuje pół miasta, a w nocy budzi się dwa razy tyle. Wszystko naokoło oświetlone kolorowymi napisami, światełkami, które zapowiadają następne święto lub imprezę. Sklepy pięknie oświetlają swoje wystawy, by ukazać to co najlepsze. Po zmroku wszystko chwieje się w posadach, gdy naciera jak chmara komarów ludzie dziwni i jeszcze dziwniejsi. Wtedy budzą się również młodziaki w moim wieku, żeby się trochę ,,zabawić”.
Wracając do szkoły... jest to ogromny budynek ostatnio wymalowany na trupią żółć, jak to nazwałyśmy z przyjaciółmi. Zresztą szkoła jak szkoła. Nuda wieje i nie przestanie puki sama coś nie zrobisz. Dlatego też ożywię trochę historii dodając jej nogi... Ale wszystko w swoim czasie. Na razie jesteśmy w szkole, gdzie zaczyna się początek mojej jakże ostrej jazdy, ekhem... historii. 

1 komentarz:

  1. Satan Slayer! Nareszcie~ ^^
    Bardzo lubię Dianę, jest taka... Wyrazista XD
    Ach... Zapowiada się ciekawie ^^
    Weny~

    OdpowiedzUsuń