Love Wolf

Love Wolf

poniedziałek, 31 sierpnia 2015

Publikuję pierwsze opowiadanie! :D Zapraszam do lektury. Komentarze mile widziane. 

Winda


Nieoczekiwany śmiech odbił się echem w czterech ścianach. Moje ciało zaczęło drżeć. Poczułam zapach unoszącej się wokół śmierci. Żółć podeszła mi do gardła. Ostre zawroty głowy targały mną na wszystkie strony. ,,Przyszedł po mnie!”- Krzyknęłam w myślach. Nie miałam gdzie uciec. Nawet szybkie i głośne oddechy ludzi nie denerwowały mnie już tak bardzo jak wcześniej.
Mała dziewczynka, na oko mająca jakieś 2 lata, zaczęła rozpaczliwie łkać. Nagle przestała tak szybko jak zaczęła. Usłyszałam tylko świst ostrego narzędzia i odgłos upadających ciał. Cisza ogarnęła mnie i wywołała uczucie przerażającego niepokoju.
Ktoś popchnął mnie na ścianę tak dziko i gwałtownie, że aż momentalnie całe powietrze wyleciało mi z płuc. Złapał błyskawicznie za nadgarstki i przytrzymując nad głową naparł swoim ciężkim, umięśnionym ciałem. Dotknął drugą ręką mojego podbródka i lekko odchylił.
Patrzyłam teraz w jego fiołkowo jaspisowe oczy. Nawet w mroku wyczułam jego uśmiech igrający na ustach.
- Puść mnie...- powiedziałam ledwo przekonującym tonem.
W odpowiedzi przyległ jeszcze energiczniej i brutalniej. Fala pożądania walnęła we mnie z impetem wybuchu. Jego zapach wiosennych róż podrażniał moje zmysły. Czułam jak ciało traci kontrolę, a dusza rozpada się na kawałki. Próbowałam walczyć, poruszyć się, uciec, cokolwiek.
Zamiast tego zapaliło się światło awaryjne.
Byłam coraz bardziej wystraszona. W myślach kłębiła mi się furia. Porozrzucane obrazy, nieznane symbole. Chciało mi się płakać. Czułam się bezsilna.
Gareth był potwornie silny. Zawsze dominował. Był Alfą, wilkołakiem od urodzenia. Cechowała go brutalność. Nigdy nie popuszczał okazji. Nie docierała do niego odmowa. Każda leciała na jego wysportowany tors. Kruczy, rozczochrany fryz pasował do jego przystojnej, owalnej twarzy. Krwista, zawsze rozpięta koszula od Willsoor ukazywała seksowne ciało. Hebanowe spodnie orjean z Denley świetnie na nim leżały. Buty caterpillar zakupione ekstra w Sarenza przydawały mu się, na przykład do uganiania się za mną.
Rozpalał wszystkie komórki w moim wnętrzu. Całował zachłannie. Najpierw usta, potem muskał czoło i policzki. Schodził niżej pieszcząc moją szyję i dekolt. Kosztował każdy cal mojej mlecznej skóry.
,,Zrób coś, głupia!”- napominałam się.
Dopiero teraz zdałam sobie sprawę, że otaczają mnie poćwiartowane truchła dwóch starszych pań po pięćdziesiątce, młodego mężczyzny po dwudziestce i kobiety w wieku zbliżonym do trzydziestki z dzieckiem. Ciała były tak zmasakrowane, że aż musiałam zamknąć oczy i zacisnąć usta, żeby nie puścić pawia.
Gareth czując moje obrzydzenie spojrzał w oczy figlarnymi płomykami, oblizał usta
i powiedział:
- The only way to get ride of a temptation is to yield to it.* - Uśmiechnął się przebiegle równocześnie rozluźniając uścisk.
Korzystając z okazji wyszarpnęłam się i kopnęłam z całej siły w brzuch. Niespodziewanie walnęłam niżej niż zamierzałam. Trudno. Zawył z bólu lecąc na ścianę windy. Zrobił dość dużą dziurę, żeby można było tam zmieścić ze trzy średnie szafki nocne. Nie namyślając się za długo zerknęłam w górę wypatrując wyjścia z wyciągu. ,,Jest!”. Przeniosłam ciężar na nogi. Uginając kolana skoczyłam z impetem wyrywając drzwiczki szybu. Dźwig zatrząsł się niebezpiecznie wymuszając utrzymanie równowagi. ,,Ooo... Gareth już wyciągnął tyłek. Niedobrze...

,,Myśl Susane, myśl!”. Obróciłam się wokół własnej osi robiąc równo trzysta sześćdziesiąt stopni. Chwyciłam się prowadnicy** i powoli wspinałam się na wyższe piętra. Nie było to całkiem trudne ale i nie łatwe. Mięśnie zaczęły mi drętwieć
i zdołowałam się jeszcze bardziej, kiedy przypomniałam sobie, że to już całkiem wysoko...


Kiedy już tak gramoliłam się i gramoliłam, poczułam na sobie znajomy oddech. Miałam to gdzieś. Już prawie dochodziłam, jeszcze kawałek...!
Gareth złapał mnie z kostkę i pociągnął w dół. Mimo, że trzymałam się najmocniej jak potrafiłam ( a przynajmniej próbowałam ) był ode mnie w praktyce silniejszy
i zwinniejszy. Poleciałam trochę ale wykonałam w powietrzu salto i zawisłam nad czeluścią głową do dołu. ,,Gorzej już być nie może.
- Kici kici. Choć do mnie kotku.- Niski, seksowny głos przemówił z różnych stron. Słowa wibrowały we mnie jeszcze przez minutę.
,, A nie, jest jeszcze gorzej!!!”.
Nasłuchując ciszy próbowałam wyczuć moment. Włączono światła awaryjne tak? Więc...
I rzuciłam się w przepaść.
Natrafiłam na to, co chciałam. Usłyszałam damski, mechanicznie wypowiedziany monolog:
- Tryb Awaryjny w toku. Proszę zająć spokój. Życzymy miłego dnia.
To ostatnie zdanie MOGLI sobie podarować...
- Chcesz się zabawić, mięśniaku? - Jak za pstryknięciem palców wyłonił się przede mną Goryl.
- Czekałem na taką propozycję. - Uśmiechnął się szeroko. Potwornie, a jednocześnie kusząco.
- Naprawdę? Czekałeś tylko jak jakaś laska rozkwasi ci nos i twojego... - nie zdążyłam dokończyć, bo rzucił się na mnie i przygwoździł do dachu windy. Wyprostowałam nogi
i zrzuciłam go z siebie. Zanim kolejny raz wystrzelił jak z torpedy, przeturlałam się w bok
i uniknęłam ataku. Wycelował pięścią, prawie trafiając mi w twarz. Drugą zamachnął się w pobliże mojego brzucha. Nie przewidziałam jednak pewnej rzeczy. Po tym fakcie głowa zatrzęsła mi się o mało co nie spadając z karku. Nie otrząsnęłam się zbyt szybko. Kopnął w mój żołądek wywołując ostry ból. Uderzyłam o ścianę. Osunęłam się na kolana z ręką na brzuchu. Potwornie dzwoniło mi w uszach. W głowie się kręciło jak
w karuzeli. Ledwo oddychałam. Przed oczami pojawiły się mroczki, potrząsnęłam czupryną łapczywie łapiąc powietrze. Jednym ruchem wziął mnie za szyję.
Patrzyłam na niego z przymrużonymi z wysiłku oczami. On tylko się zaśmiał. Wyciągnął z kieszeni jakąś chusteczkę i trzymając mnie za włosy zakrył nią mój nos.
Następnie co poczułam to odór kwasu. Osłabienie wzięło górę.
Nie mogłam już nic zrobić.







* Jedyny sposób, żeby uwolnić się od pokusy to jej ulec. ( przetłumaczone z angielskiego)



** Prowadnica (techn.) – część mechanizmu mająca za zadanie przemieszczenie elementu ruchomego po zadanym torze. Prowadnice najczęściej realizują ruch prostoliniowy.

2 komentarze:

  1. Wooow *-* nice~
    Wyłapałam jakąś literówkę, ale to drobiazg ^^
    Świetne opowiadanie, tylko czemu bez tytułu?

    OdpowiedzUsuń